Zamknięcie roku czy realizacja noworocznych postanowień? Co wybierasz? O postanowieniach noworocznych i jak je utrzymać, napisano i powiedziano sporo. Ale w zawodzie księgowym mamy wszystko podwójnie – wizji nowego wspaniałego roku towarzyszy wizja zamknięć rocznych i rocznych rozliczeń podatkowych. Jak to pogodzić? Czytaj dalej… 

 

Święta i postanowienia noworoczne…

 

Najpierw Święta, zaraz potem Nowy Rok. Powietrze przesycone jest blaskiem lampek, dobrymi słowami, życzeniami, uściskami oraz nadziejami na to, że kolejny rok będzie lepszy niż ten dotychczasowy. Mimo że normalnie 24-25-ty dzień miesiąca kojarzy nam się raczej z pracą i z dopinaniem Vatów, w grudniu jest inaczej. Staramy się skończyć wszystkie rozliczenia szybciej, by w drugi dzień świąt nie myśleć o tym, że już kolejnego ranka trzeba się sprężyć, modląc się w duchu, by zadziałały wszystkie możliwe bramki do wysyłki deklaracji.

Atmosfera Świąt i przejścia w Nowy Rok udziela się niemal wszystkim. Spędzasz Sylwestra samotnie przed telewizorem mając wszystkiego dosyć? Świetnie się bawisz z bliskimi na super imprezie? A może jesteś gdziekolwiek pomiędzy tymi dwoma krańcami?
Niezależnie, jakim typem księgowego jesteś – stereotypowym, który we wszystkich imprezach i spotkaniach rodzinnych stosuje metodę LIFO (ostatni przychodzi, pierwszy wychodzi) – czy zdecydowanie duszą towarzystwa, której wszędzie pełno – czekają na Ciebie zarówno – zamknięcia roczne, jak i magia Nowego Roku.

Wydawać by się mogło, że magiczny czas końca roku sprzyja nowym decyzjom i postanowieniom. Oraz że wszyscy na tej fali nadziei surfujemy sobie w:

  • noworoczny sukces,
  • zrobienie czegoś niezwykłego,
  • zerwanie ze złymi nawykami,
  • bądź wyrobienie pozytywnych.

Praca z nawykami może tyczyć takich ogólnych działań jak: utrata wagi, zadbanie o siebie, czy nauka języka obcego, po typowo specyficzne dla świata f-k cele – zrozumienie dogłębnie o co chodzi np. w imporcie usług, porządne nauczenie się księgowego angielskiego, czy odcięcie raz na zawsze wszelkiej kategorii toksycznych klientów…

 

… i po Świętach i po postanowieniach

 

Ale na pewno już zauważyłaś(eś), że postanowienia noworoczne jakoś tak nigdy nie chcą trwać przez cały rok. Zazwyczaj po kilku, kilkunastu dniach stycznia znikają razem ze światłem rozbieranych choinek i wspomnieniem świątecznego obżarstwa, zanim w ogóle siądziesz do jakiejkolwiek obrotówki, PIT-a czy CIT-a.

Niektórym to pasuje. Jak w Dniu Świstaka powielają oni co roku ten sam rytuał – bezrefleksyjnego powtarzania tych samych życzeń, tych samych niespełnionych postanowień, co poprzednio. Inni za to się frustrują – czemu nie wychodzi, czemu nie ma zmiany, czemu znów wróciły stare, utarte koleiny życia. Jeśli należysz do tej drugiej grupy, to jako księgowy(a) możesz się frustrować podwójnie. No bo jak tu wprowadzać postanowienia noworoczne, kiedy do tego potrzebna jest wola, zapał, energia i dyscyplina. A w styczniu-marcu całą naszą wolę, zapał, energię i dyscyplinę zużywa zamykanie starego roku i wzmożone pitowanie (czy jak kto woli pitolenie). Nie wspominając o konieczności przyswojenia i wdrożenia w codzienną pracę zmian przepisów, które wchodzą od nowego roku…

Jeżeli czujesz taką frustrację, to wbrew pozorom dobrze. Frustracja w tym przypadku bierze się z dysonansu pomiędzy oczekiwaniami i przewidywaną rzeczywistością. A frustracja może Cię w końcu doprowadzić do podjęcia właściwych kroków.

Więc zamiast się przejmować – zrezygnuj od razu ze wszystkich nierealnych planów i zbyt wysokich poprzeczek, które planujesz sobie postawić. Przez te nierealne postanowienia potem się dołujesz, tracąc swoją cenną energię. Ustalenie bardziej realnych postanowień to jednak nie wszystko. Trzeba do nich dodać 5 poniższych kroków.

 

 

1. Weź odpowiedzialność za swoje postanowienia

 

Nie mamy łatwo. Większość nas, księgowych jest przepracowanych i regularnie zapomina o dbaniu siebie. Na przykład:

  • bolą Cię nogi, ręce i kręgosłup od księgowania tysiąca dokumentów na akord, bo zaraz 20-ty,
  • pół dnia mielisz w głowie kłótnię z klientem-debilem, który gdyby nie Ty, to by płacił karę za karą. Ale nie widać perspektyw na to, żeby Ciebie docenił i raczej otrzymujesz wyrzuty i gorzkie żale zamiast podziękowań i pozytywnych wibracji,
  • odpływasz w sen, po dniu pracy… A tu, zamiast pięknej sennej krainy, z głowy wychodzi spasiony gremlin wątpliwości. I zrywasz się na równe nogi, bo chyba jednak coś źle zaksięgowała(e)ś. Chyba nie uwzględniła(e)ś podatku za bilet przy wysyłaniu klientowi info o zapłacie PIT-4. Albo zapomniała(e)ś że w firmie, którą księgujesz trzeba było naliczyć VAT od nieodpłatnej czynności. A może skleiły Ci się faktury, no bo niemożliwe, że dzisiejszy dzień nie był aż taki straszny…

W takich warunkach żyjemy i w takich warunkach marzymy o zmianie na lepsze. Ale postanowienia to nie marzenia. Postanowienia to nie życzenia. Żeby postanowienia można było zrealizować, muszą być one konkretne i przemyślane, a najczęściej są robione z punktu marzeń, optymistycznie i byle jak. Więc jeżeli planujesz chodzić na basen, ale wracasz na co dzień tak zmęczon(a), że sobie myślisz „ok, od kolejnego tygodnia, m-ca, no dobra, od stycznia to już na pewno” – to nic się w tym względzie nie zmieni. Trzeba wewnętrznej decyzji i modyfikacji okoliczności, a więc wzięcia odpowiedzialności za to, czego się pragnie.

Postanowienie to decyzja, konkretny zamiar, uzgodnienie samej/samemu ze sobą, że coś jest warte działania i wysiłku. Postanowienie pociąga za sobą zmianę zachowania.

2. Uświadom sobie, że życie to przepływy a nie stany

 

Często postanawiamy, że od Nowego Roku grubą kreską oddzielimy wszystko dotychczasowe, będziemy mieć nowe życie, nową jakość, „nowe ja”. A co się stało ze starym? W życiu jak w rachunkowości – jest periodyzacja, kontynuacja działania i ciągłość. Jest zamknięcie roku, ale dane bilansowe z bieżącego okresu wynikają z danych za okres poprzedni. Nikt nie powie w spółce: „Ten rok nam się nie udał, odcinamy się od tego co było i startujemy od zera. Pani Kasiu, proszę wyzerować salda początkowe – idzie nowy rok”

Absurd prawda? A sobie jednak to często robimy, bo tak bardzo staramy się odwrócić albo zapomnieć to, co było nie tak. Dlatego zanim przystąpisz do postanawiania – zamknij rok – swój osobisty rok. Rozlicz się ze sobą ze starego roku – z tego co Ci się udało, co nie, na co poświęciłe(a)ś czas, a na co czasu zabrakło. Zastanów się co chcesz kontynuować, z czego zrezygnować. Wybacz sobie błędy i niedociągnięcia, wszystkie niespełnione obietnice dane w głębokiej wierze samej/samemu sobie.  Jednym zdaniem – zrób zamknięcie roku, takie jak zamknięcie roku klienta – rozliczanie, uzgadnianie, korygowanie, ostateczny bilans. Tak jak w księgach bilans otwarcia nie istnieje bez bilansu zamknięcia, tak Twoje postanowienia muszą mieć sens oraz wypływać z realnych wniosków na temat Twojego dotychczasowego życia.  

Jeśli nie dokonasz analizy poprzedniego odcinka życia, to powielisz błędy w kolejnym roku i w ten sposób będziesz żyć złudzeniami i dobrze znanymi niespełnieniami. Dlatego zachowanie ciągłości, świadomości tego, co się nie udało i tego, co poszło świetnie – buduje Twoje stany indywidualnych aktywów i pasywów, dając punkt startowy na przepływy w kolejnym odcinku czasu.

 

3. Wpleć postanowienia w swój osobisty budżet życia

 

Wiesz już, że skuteczne postanowienia nie mogą być tylko życzeniami rzucanymi na wiatr. Chcesz je urealnić? Zabudżetuj je – zrób dla nich plan, harmonogram realizacji, wpleć je w swoje codzienne czynności. Podaj stan wyjściowy, jakich metod chcesz użyć i jaki jest pożądany stan końcowy. Monitoruj postępy z równym zapałem jak wyliczasz podatki. Gdy trzeba – modyfikuj szczegóły, tak by rzeczywiście osiągnąć wyznaczony cel – realny, zgodny z Twoimi możliwościami. Wtedy na koniec kolejnego roku będziesz mógł/mogła sam(a) siebie rozliczyć z realizacji swojego budżetu.

Jeżeli chcesz zacząć chodzić na pływalnię – ustal ile razy w m-cu chcesz być na basenie, ile to jest razy w roku. To jest twój wymiar liczbowy budżetu. Następnie ustal realny harmonogram. Zaplanuj sobie basen wtedy, gdy wiesz, że starczy Ci siły/chęci na to, by jeszcze pomachać trochę rękami i nogami i pokonywać opór wody. To może być weekend, to może być jeden poranek w tygodniu przed pracą. Ustal ze swoim pracodawcą, że konkretnego dnia w tygodniu przyjdziesz o godzinę później. Masz wątpliwości, czy to możliwe? Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. A jeżeli pracujesz w biurze rachunkowym, które niewolniczo wręcz wyzyskuje pracowników za 2.500 zł na m-c i nie bierze w ogóle pod uwagę potrzeb zatrudnionych u siebie księgowych, to najlepszym postanowieniem, jakie możesz zrobić jest ZMIANA PRACY. Basenem zajmiesz się później.

 

4. Przestań planować dopiero w Sylwestra/Nowy Rok

 

Ten punkt bezpośrednio wiąże się z poprzednim. Nikt nie robi przemyślanego budżetu w jedną noc, czy w poranek na kacu. Postanowienia noworoczne robione na haju i bez głębszej refleksji nie mają w sobie mocy realizacji.

Jeżeli na czymś Ci bardzo zależy, zaplanuj to szybciej. Przygotuj się do tego wewnętrznie, zbadaj swoje możliwości. Odczuj – na ile tego chcesz naprawdę, w czym leży Twoja motywacja, jaki stan chcesz osiągnąć, jak się chcesz czuć. Nie uświęcaj środków dopóki nie znajdziesz właściwego celu. A jak już znajdziesz, to z góry wyznacz datę, od której wdrażasz nowy plan (nawet miesiąc wcześniej). I codziennie krok po kroku zbliżaj się do jego realizacji. To zupełnie inny proces niż odwlekanie „od następnego tygodnia”. Nie, już w tym tygodniu zainteresuj się swoim celem, poczytaj coś na dany temat, posprawdzaj możliwości, przymierz się do tego, zacznij modyfikować swój rytm życia. Na przykład powoli przygotowuj rodzinę do tego, że wieczór w tym i tym dniu masz tylko dla siebie.

Dzięki temu, że zamiast rzucać nieprzemyślane marzenia na wiatr sylwestrowej nocy zrobisz świadome przypieczętowanie wcześniejszych przemyśleń i rozważań i nie będziesz potem składać do świata zażaleń, mając pretensje tak naprawdę do samej siebie/samego siebie, że znów się nie udało.

 

5. Zmień swój osobisty dzień bilansowy

 

Kto powiedział, że Nowy Rok jest tylko 1 stycznia? Twój nowy rok może równie dobrze zacząć się 1 lutego/ 1 kwietnia, a nawet 1 maja. Wtedy kiedy Ty czujesz, że coś się skończyło, idzie nowe i otwierają się nowe możliwości. Dla niektórych jest to pierwszy dzień wiosny, bo wtedy czują przypływającą wraz z budzącą się przyrodą energię. Dla innych jest to 1 września – rozpoczęcie roku szkolnego albo 1 października – rozpoczęcie roku akademickiego. Ważne, by data Tobie odpowiadała i kojarzyła się z czymś nowym, z przejściem, z rzeczywistym krokiem na przód.

Gdy wiesz, że styczeń, to będzie masakra, bo masz do rozliczenia 1.000 pracowników i w ogóle sobie nie wyobrażasz życia w tym miesiącu, to nie ładuj sobie na głowę kolejnych zobowiązań. Jeśli styczeń masz jeszcze w miarę luźny, ale od lutego spadnie na Ciebie rozliczenie roczne kilkunastu spółek, to pomyśl, czy przypadkiem nowe postanowienie nie pójdzie całkiem w odstawkę. Po styczniu, gdzie Ci się udawało wdrażać nowy nawyk, masz już poczucie kontroli i świadomość, że możesz. Z tego stanu łatwo przejść w zakresie noworocznych postanowień w siedzenie na laurach. Gdy luty-marzec to uzgodnienia, bilanse, city, nie ma wtedy przestrzeni na kontynuowanie postanowień i cały zgromadzony zapał rozłazi się, a położone pierwsze kamienie pod fundamenty lepszego życia – rozsypują. W kwietniu musisz zaczynać tak naprawdę od początku, a frustracja rośnie.

Dlatego, jeśli coś postanawiać, to z głową, po księgowemu, w sposób przemyślany z zachowaniem zasady ostrożności. Wówczas szanse na sukces postanowień noworocznych zdecydowanie rosną. Powodzenia!