Jakiś czas temu natknęłam się na takie zdanie, pochodzące z 1936 roku:

Żyjemy w czasach, kiedy nie wystarczy po prostu powiedzieć prawdy. Trzeba tę prawdę uczynić żywą, interesującą, teatralną

W obecnych czasach jest ono jeszcze bardziej aktualne niż niecały wiek temu i ma swoje zastosowanie również w rachunkowości. Czym zajmuje się rachunkowość? W dużym skrócie produkuje finansowy wizerunek jednostki. Działalność księgowych to tworzenie liczbowego PR-u, czasem samodzielnie czasem pod czujnym okiem zarządu. Tak czy siak, na podstawie sprawozdań finansowych, a już w szczególności raportów rocznych, maluje się określony wizerunek jednostki.

 

To teraz trochę z psychologii

Wizerunek to po prostu zbiór wrażeń i przekonań o danym obiekcie. Jest to zatem sposób, w jaki jednostka jest postrzegana i przedstawiana, a także obraz, który rodzi się w umyśle danej osoby, czy grupy osób na podstawie przyswajanych, przetwarzanych i zapamiętywanych informacji na ten temat. I co najważniejsze, wizerunkiem i wrażeniami można zarządzać. Robimy to na każdym kroku. Zarządzanie wrażeniem jest utożsamiane po prostu z autoprezentacją.

 

Zarządzanie wizerunkiem a rachunkowość

Budowanie wizerunku własnego to jedno, ale co, gdy zarządzamy wrażeniem i wizerunkiem przedsiębiorstwa wykorzystując do tego rachunkowość? Jak? Zarządzanie wizerunkiem dotyczy końcowego etapu przetwarzania danych w systemie rachunkowości. Nie ma ono więc wpływu ani na sposób zaprojektowania systemu rachunkowości w jednostce ani na przyjęte i stosowane zasady wyceny aktywów i pasywów oraz kalkulowania wyniku finansowego. Odnosi się ono jedynie do manipulowania prezentowanymi przez zarząd informacjami. Zarządzanie wizerunkiem następuje zatem na etapie przechodzenia od danych wynikających z zestawienia obrotów i sald oraz „surowego” sprawozdania finansowego do pełnego i upiększonego raportu rocznego.

Najbardziej popularne metody wykorzystywane w zarządzaniu wrażeniem w rachunkowości to odpowiednia konstrukcja wykresów, narracje, przedstawianie faktów w odpowiedniej kolejności oraz fotografie. Wydawałoby się, że to nic takiego, a jednak… Użytkownicy sprawozdań, czyli przede wszystkim inwestorzy, łapią się na różne triki, co potwierdza wiele badań. Zgodnie z duchem dążenia do rzetelnego i jasnego obrazu, konieczny jest pewien stopień dowolności, by możliwe było przedstawienie prawdziwego wizerunku przedsiębiorstwa. Czasem jednak (a czasem częściej) dowolność i żonglowanie danymi idzie za daleko….

Więc jak zwykle księgowy staje przed pytaniem na miarę Hamleta: Budować wrażenie czy nie budować? Omijać pułapki ewentualnego tworzenia błędnego wrażenia czy nie omijać? Moja sprawa czy może, niech sobie użytkownik informacji radzi sam?

I odpowiedzi wcale nie są takie oczywiste, bo nie jest oczywista granica między przedstawianiem prawdy w raporcie rocznym a odczytywaniem tej prawdy w taki sam sposób przez czytającego sprawozdanie…

I w tym miejscu można by zacząć cały długi filozoficzny i psychologiczny wykład na temat prawdy, etyki, przyswajania i przetwarzania informacji, a także błędnych interpretacji rzeczywistości ekonomicznej…

I co? Jak zwykle wychodzi na to, że głębia rachunkowości jest niezmierzona i niemierzalna…. 🙂